KRAKOWSKI CENTUS

Ekstremalne oszczędzanie, styl życia.

TLK vs. Pendolino, czyli kiedy dwa razy taniej nie oznacza dwa razy gorzej

Podróżnych relacji Kraków – Warszawa polska kolej stawia przed wyborem. Można jechać 2 i pół godziny, gdy wybierzemy Pendolino lub 3 i pół (a czasem nawet 2 godziny 40 minut), jeśli wybierzemy „stary” pociąg TLK. Różnica w cenie to ponad 100 procent.

Jadąc do Warszawy parę dni temu, miałem wybór między szybkim Pendolino za około 130 złotych w drugiej klasie a TLK za 60 PLN. Pociąg za 60 odjeżdżał prawie o tej samej godzinie, ale jechał blisko godzinę dłużej. Domyślacie się pewnie, co wybrał Krakowski Centu$.

Ta podróż to dla mnieokazja, żeby zilustrować tezę. Taniej nie zawsze oznacza proporcjonalnie niższego standardu.

Oczywiście pociągi Pendolino są nowocześniejsze. Czy jednak są warte aż dwa razy wyższej ceny? Przecież do niedawna nie było w nich Wi-Fi! A choć są szybsze niż starsze modele, to naszych torów nikt nie dostosował do ich możliwości. Podejrzewam, że PKP chyba nawet celowo opóźnia inne kursy, aby zachęcić do korzystania ze swoich flagowych okrętów…

Dla rowerzysty wybór jest jasny: wszystko, tylko nie Pendolino

Jeśli natomiast zamierzasz brać ze sobą rower, nie ma dyskusji. TLK to zdecydowanie lepsza opcja.

Pamiętam podróż Pendolino nad morze (pociąg relacji Kraków-Gdynia), gdy po przyjeździe na dworzec okazało się, że nasze wykupione miejsca na rower są zawalone aż po sam sufit bagażem innych podróżnych.

W Pendolino jest bardzo mało miejsca na bagaż. A nikt z obsługi nikomu z wsiadających nie zwracał uwagi, że miejsca na rowery są zarezerwowane. Nam udało się zapiąć rowery, jednak zagradzały przejście do toalety i były okazją do co najmniej paru niesympatycznych uwag pod naszym adresem.

Tymczasem w pociągu TLK w trakcie powrotnej podróży z Gdyni było zdecydowanie więcej miejsca. I choć i tak, zapięcie rowerów powodowało, że przejście było utrudnione, to komfort był większy.

A w tę środę, w pociągu Kraków – Warszawa moim oczom ukazał się taki widok:

Tak wygląda rowerownia w TLK, którym jechałem w relacji Kraków - Warszawa

Da się? Da! Mnóstwo miejsca wokół samych rowerów i normalny korytarz obok (za widoczną na zdjęciu ścianą) dla osób, które przechodzą przez wagon. Do tego siedzenia z tyłu wagonu, z których każdy może rzucać okiem na swój skarb. Brawo TLK!

Przewóz rowerów to mocna strona PKP Intercity, jeśli chodzi o cenę

W pociągach PKP Intercity przewieziemy rower za 9,10 złotego niezależnie od długości trasy[1]! Sprawia to, że wzięcie roweru, gdy jedziemy na kilka tygodni nad morze czy w góry, to na pewno dobry pomysł. Można oszczędzić na wakacyjnym transporcie. A gdy jest zła pogoda, skupić się na wycieczkach rowerowych. Wynajem na miejscu to zawsze gorsza opcja. Za wynajęcie roweru na miejscu w regionie turystycznym tubylcy zwykle żądają piramidalnie wysokich kwot pieniędzy. Jakość wypożyczanych rowerów też pozostawia wiele do życzenia.

Dodaj kulturalny komentarz