KRAKOWSKI CENTUS

Ekstremalne oszczędzanie, styl życia.

Naprawdę fajne rzeczy za darmo. Edycja kwiecień/maj 2019

Po przeprowadzce miałem kilka problemów do rozwiązania. Parę z nich udało się rozwiązać za darmo. Zapraszam do kolejnej edycji „Rzeczy za darmo”, w której prezentuje swoje nowe zdobycze.

Rzeczy za darmo

Siłownie pod dachem i za darmo – Warszawa

Moje ciężary

Na pozostawione w Krakowie ciężary musiałem trochę poczekać

Ale zacznijmy od początku. Przez miesiąc nie miałem dostępu do swoich ciężarów, a przecież „nogi same się nie zrobią”. Są jednak siłownie w Warszawie za darmo, nie tylko na świeżym powietrzu! Popularne sieci oferują treningi próbne. W ten sposób zrobiłem trzy treningi nóg i dolnych pleców. Skorzystałem z uprzejmości kolejno: sieci Zdrofit przy metrze Wileńska, Total Fitness na Ursynowie i McFitu na Wołoskiej (Mordor). Wszędzie tam zgłosiłem się na trening próbny.

  • Podobno ten akurat Zdrofit jest najmniejszy w Warszawie, więc jak możecie, to do niego nie chodźcie. Dosłownie można oberwać ciężarem od osoby ćwiczącej obok.
  • Jeśli chodzi o Total Fitness, to naprawdę fajna siłownia.
  • W McFit jest natomiast mnóstwo przestrzeni! Ale zadziwiło mnie, że nie było tam prawie w ogóle ketli. Na pewno by się zmieściła półka z nimi.

W McFit i Total Fitness nie akceptują multisporta, więc szanse, że się tam kiedyś jeszcze pojawię, są bliskie zeru. Rywalizację wygrywa sieć Zdrofit. Mają siłownię chyba na każdym rogu w Warszawie i większość z nich akceptuje karty typu Multisport.

Drugim problemem do rozwiązania był deficyt rzeczy w warszawskim mieszkaniu

Tutaj przede wszystkim skorzystałem z uprzejmości grupy Uwaga! Śmieciarka jedzie – Warszawa:

Warto przemyśleć: przyzwyczajeni do kupowania za pieniądze, zapominamy o innych, ciekawych środkach dystrybucji dóbr, które przeżywają prawdziwy renesans dzięki, na przykład, Facebookowi.

1. Trochę badziewia jeszcze nikomu nie zaszkodziło

Lampka, skarbonka, pojemniczki w stylu eliksirów z Prince of Persia i coś, co było bombką choinkową, ale zostało czymś do zawieszenia czegoś, bo bombka (bardzo piękna) nie przeżyła transportu. Gdybym kupował to w sklepie zapłaciłbym: 50-120 PLN. Przyznaję badziew, ale ożywił mieszkanie, w którym właściwie nic nie było.

Z punktu widzenia ekstremalnego oszczędzania: jest to typowy zestaw rzeczy, których w żadnym razie kupować się nie powinno. Ale za darmo – czemu nie zaspokoić chęci posiadania nieprzydatnych przedmiotów?

2. Absolutnie przydatny zestaw sprzętów kuchennych

Świetne noże z IKEA i wyglądające na nieużywane szklanki – tego mi zdecydowanie brakowało w kuchni. Gdybym to kupował, wydałbym: 50-150 PLN. Od tej samej pani dostałem:

3. Zestaw naczyń

Piękne, nie? Gdybym to kupował, wydałbym 100-300 PLN.

4. No i, przede wszystkim, ta komoda

80x50x120 centymetrów. Trochę nadgryziona przez zwierzątko z jednej strony i drzwiczki do przykręcenia. Poza tym wszystko działa i jest sprawne! Gdybym ją kupował, wydałbym 400-900 złotych.

Jeszcze raz wszystkim pięknie dziękuję.

Roślinki doniczkowe – nie kupuj, adoptuj

Odwiedziłem też miejsce adopcji roślin na Ursynowie (Kłobucka 14), gdzie przygarnąłem taką kalanchoę:

Adoptowana roślinka doniczkowa

Punkty adopcji roślin zyskują na popularności. Można w nich znaleźć ciekawe okazy, nawet jak się ma duże i konkretne wymagania. Można też zanieść swoją roślinkę, jeśli na przykład wyjeżdża się z miasta i nie ma się co z nią zrobić.

Adopcja roślin – Warszawa

W Warszawie działają punkty:


Polecam też: Rzeczy za darmo – edycja lutowa

Dodaj kulturalny komentarz