KRAKOWSKI CENTUS

Ekstremalne oszczędzanie, styl życia.

Wystarczy omijać te 3 typowe korporacyjne nawyki, by sfinansować sobie zakup mieszkania

Tak, to prawda, kanapka w pracy rujnuje twoje plany emerytalne. Oto 3 proste sposoby na oszczędzanie dzięki którym przeciętny korposzczur jest w stanie przejść na dużo wcześniejszą emeryturę albo sfinansować mieszkanie. Tak więc zanim zaczniesz narzekać na swoją pensję, najpierw wprowadź w życie te proste zasady, które pozwolą ci ominąć największe pułapki zastawione na ciebie w miejscu pracy, by dokonać drenażu twojego portfela. A potem możesz zacząć narzekać!

Kanapka i szklanka mleka

Photo by Buenosia Carol from Pexels

Jednym ze stałych elementów korporacyjnego lifestyle’u stało się kupowanie rano dostarczanych do firmy kanapek. Jeśli ty też to robisz, to musisz wiedzieć, jak silnym strumieniem wyciekają ci pieniądze z kieszeni!

Pomysł jest generalnie taki, żebyś jak najwięcej ciężko zarobionych przez siebie pieniędzy zostawił(a) na miejscu… Ale nikt cię do tego fizycznie nie zmusza!

Dlatego powszechne korporacyjne zwyczaje konsumpcyjne to jest ten punkt, gdzie każdy może sam sobie wypłacić premię. Warto usiąść i się zastanowić, ile pieniędzy tracisz w miejscu, w którym powinno się je zarabiać. I, choć można na tym poprzestać i zadowolić się wcale nie tak drobnym sukcesem, to jest to też świetny moment do wejścia na drogę oszczędzania! Ale pamiętajmy, jak powiedział Leo Benhakeer, krok po kroku.

Ile możesz zaoszczędzić na samych kanapkach kupowanych w pracy?

Ile kosztuje cię Pan(i) Kanapka? Kwota naprawdę szokuje! Zakładając, że poranna kanapka w pracy kosztuje 4 złote, a w domu przygotował(a)byś sobie poranny prowiant za 2 złote*, to zakładając, że pracujemy przez 250 dni w roku[1], na samych kanapkach oszczędzasz 500 złotych rocznie. Mnożymy to x35 i wychodzi nam zwalająca z nóg prawie każdego polskiego emeryta kwota 17 500 złotych!

Tak więc:

  • – nigdy nie kupuj kanapek w pracy.

Oprócz tego:

  • – pod żadnym pozorem nie kupuj batoników z automatu czy kawy. Jeśli nie ma jej za darmo, a „musisz” ją pić, przynieś i zaparzaj (oszczędność około 17 500 złotych do emerytury**).
  • – staraj się przynosić do pracy swoje własne obiady. Jeśli będziesz tak robić przez 4 z 5 dni roboczych w tygodniu, zarobisz na tym 2 000 PLN rocznie i 70 000 w skali x35.

To prosty sposób, by sfinansować zakup mieszkania

Jakie możesz mieć z tego oszczędności? Jeśli jesteś takim typowym dwudziestoparoletnim „korpoludkiem”, który kupuje kanapkę, potem obiad w food tracku, a potem jeszcze batonik, to bardzo prawdopodobne, że te proste zmiany mogą ci sfinansować połowę, a nawet więcej, miesięcznej raty kredytu mieszkaniowego****.

Gdy zsumujesz powyższe kwoty, to łatwo zobaczyć, że w perspektywie życia fundujesz sobie pół średniej wielkości mieszkania i to przy założeniu, że po prostu zaszywasz forsę w materacu. Czyli, jeśli operujecie w dwie osoby, nagle zaczyna was być stać na wymarzone „ciasne ale własne”.

Ze względu na to, że robisz to wszystko sam(a) (#DIY), zyskujesz podwójnie (#zasadapodwójnegozysku). Działa też zasada kuli śniegowej! Takie oszczędności szybko zaczną się kumulować!


*Choć pewnie to zawyżona kwota. Możemy założyć, że z wliczoną twoją robocizną!

**Przy założeniu, że wydajesz na to 2 złote w każdy dzień roboczy.

***Przy założeniu, że oszczędzasz 10 złotych na zrobionym przez siebie obiedzie. A pewnie oszczędzasz w ten sposób więcej!

****Choć ja akurat polecam nie kredyt lecz oszczędzanie i inwestowanie)

Dodaj kulturalny komentarz