KRAKOWSKI CENTUS

Ekstremalne oszczędzanie, styl życia.

Krakowski centuś – czemu tak się o kimś mówi?

Interesuje cię, skąd pochodzi określenie krakowski centuś? Oto odpowiedź:

Krakowski centuś to związek frazeologiczny oznaczający skąpca, czyli osobę wyjątkowo skąpą. Lub, jeśli chcemy uznać to za pozytywną cechę, bardzo oszczędną. Szczególnie często w ten sposób określa się osoby pochodzące z Krakowa, które w innych częściach Polski stereotypowo uchodzą za skąpe.

Etymologia słowa, czyli źródło tego stereotypu, wzięło się najprawdopodobniej stąd, że w trakcie zaborów w małopolskiej Galicji panowała wyjątkowa bieda. A w latach 1857-92 najniższą monetą obiegu był w regionie krajcar[1]. W Krakowie mieszkańcy nazywali go właśnie centem albo grajcarem:

austriacki krajcar

Źródło zdjęcia: vcoins.com

Na utrwalenie się tego stereotypu mógł mieć też wpływ fakt, że w stołecznej Warszawie po prostu lepiej się zarabia. Przyjezdny z Krakowa może być więc wzięty za osobę bardzo oszczędną.

Czy krakowiacy naprawdę są skąpi?

Może być też tak, że krakowiacy są po prostu urodzonymi skąpcami. Jako mieszkaniec tego miasta od urodzenia, nie jestem w stanie tego obiektywnie ocenić 😉

Krakowiacy to nie jedyna grupa oskarżana o skąpstwo. Dzielimy ten stereotyp między innymi z poznaniakamiSzkotami i Żydami. Co ciekawe, chorągiew miasta Krakowa bardzo przypomina szkocką flagę:

Chorągiew miasta Krakowa:

chorągiew miasta Krakowa

Szkocka flaga:

flaga Szkocji

Jak to bywa, są też badania potwierdzające ten stereotyp. Strona picodi.com przeprowadziła badania zachowań konsumentów, w którym krakowiacy, pod względem korzystania z internetowych okazji uplasowali się na drugim miejscu w Polsce. Na pierwszym miejscu znalazł się jednak nie Poznań, tylko Szczecin.

Są też tradycyjne kawały. Na przykład taki:

Górale mówią, że te wydrążenia w skale powstały dzięki pewnemu krakusowi, który zgubił gdzieś tutaj złotówkę. Po powrocie do domu powiedział o tym znajomym.

Albo:

Mieszkańcowi Krakowa umarła żona. Stwierdził, że wykupi nekrolog. Okazało się, że dwa dodatkowe słowa mógł dodać za darmo. W gazecie ukazała się więc tekst: „Zmarła mi żona. Sprzedam opla” 

Chcielibyście o tym więcej poczytać? Polecam książkę „Austriackie gadanie czyli encyklopedia galicyjska” autorstwa znanych krakusów, Leszka Mazana[2] i Mieczysława Czumy.

Dodaj kulturalny komentarz