KRAKOWSKI CENTUS

Ekstremalne oszczędzanie, styl życia.

Ekologiczny kompostownik (farma dżdżownic) – jaki model wybrać?

Zero Waste ma dwie strony: dla jednych jest to sposób, aby pokazać, że stać na droższą rzecz, dla innych, aby znaleźć szczytny motyw dla swojego wrodzonego skąpstwa.

Bardziej na serio: moda na Zero Waste jest jednym z pozytywnych trendów współczesności. Toniemy w górze śmieci i trzeba coś z tym zrobić. Szczególnie powinniśmy ograniczyć zużycie praktycznie nierozkładającego się nigdy plastiku. Nie ma co z tym dyskutować.

Oczywiście, głównym trucicielem jest przemysł. Ale każde gospodarstwo domowe również ma powody do wstydu. Produkujemy tonę śmieci. Ostatnio, w Polsce wprowadziliśmy obowiązek segregacji, ale dalej jest wiele do zrobienia, a wielkość swojej kupki odpadów można ograniczać. W tym miejscu ochrona środowiska i ekologia zbiega się z oszczędzaniem i ekonomią. Wiele rzeczy możemy po prostu wykorzystywać dłużej, niektóre naprawić, inne – kupić już używane (np. ubrania).


Polecam: Jak zaoszczędzić pieniądze i oszczędzić planetę? 15 szybkich porad w duchu Zero Waste (Level: Rekrut)


Kompostowanie i przydomowy ogródek

Jeśli chodzi o pozbycie się sporej części domowych resztek i makulatury świetnym rozwiązaniem jest kompostowanie. Parę rzeczy musisz jednak o nim wiedzieć.

Co na to polskie prawo?

Chociaż wiele osób powołuje sie na Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Rozdział 7. Zbiorniki na nieczystości ciekłe), to aktualnym rozporządzeniem w tej sprawie jest Obwieszczenie Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 17 lipca 2015 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie[1]. Czytamy w nim (§36):

3. Odległości pokryw i wylotów wentylacji z dołów ustępów nieskanalizowanych o liczbie miejsc większej niż 4 oraz
zbiorników bezodpływowych na nieczystości ciekłe i kompostowników o pojemności powyżej 10 m3
do 50 m3 powinny wynosić co najmniej:

    1. od okien i drzwi zewnętrznych do pomieszczeń wymienionych w ust. 1 pkt 1 – 30 m;
    2. od granicy działki sąsiedniej – 7,5 m;
  1. od linii rozgraniczającej drogi (ulicy) lub ciągu pieszego – 10 m.

(…) 6. Odległości zbiorników bezodpływowych na nieczystości ciekłe i kompostowników o pojemności powyżej 50 m3
od budynków przeznaczonych na pobyt ludzi należy przyjmować zgodnie ze wskazaniem ekspertyzy technicznej, przyjętej
przez państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego.

W tym kontekście ważny jest też §40, ust. 1 i 3, oraz cały rozdział 4 (patrz: odnośnik do ustawy powyżej). Przeciętny zjadacz chleba, który chce kompostować, musi pamiętać, że:

Polskie prawo dokładnie określa, w jakiej odległości od budynków mieszkalnych i skraju własnej posesji, można ulokować kompostownik. Jest to ładnych parę metrów. Wyklucza to budowę własnego kompostownika na tarasie w przyblokowym ogródku.

Opcją dla miastowych będzie natomiast farma dżdżownic, którą możecie czasem kupić pod nazwą „kompostownik ekologiczny” albo „worm farm”. Osobno, trzeb zakupić, na przykład na allegro.pl (lub dostać od kogoś) dżdżownice kalifornijskie.

Dżdżownice kalifornijskie – rozwiązanie dla ciebie

Dżdżownice kalifornijskie (kompostowiec różowy[2]), które w niej żyją, to bardzo bliski krewny „naszych” dżdżownic. Różni je to, że:

1) Raczej nie przetrwają naszych mrozów na zewnątrz. Optymalnie żyją sobie w temperaturach od 4 do 26 stopni Celsjusza. Bardzo szybko się rozmnażają uwielbiają środowisko bogate w materię organiczną (np. typowe obierki z kuchni).

2) Wytwarzają biohumus (wermikompost). To jeden z najbardziej bogatych w składniki odżywcze nawozów, który jest do tego w stu procentach naturalny i ma tę zaletę, że nie da się nim przenawozić. Do tego, w co ciężko na początku uwierzyć pięknie pachnie! To właściwie jeden z najpiękniejszych zapachów na Ziemi – zapach świeżej, czystej, bogatej w składniki odżywcze ziemi.

Pozbywamy się więc odpadków, a przy tym otrzymujemy własny, cenny produkt, który może kosztować nawet do kilkudziesięciu złotych za litr. Jest to idealne rozwiązanie szczególnie, gdy posiadamy własny mały ogródek. Wszelkie zielone odpady z nieg, np. liście, można wykorzystać do budowy własnej , kompostowej piramidki. Co jeszcze się nadaje i czym żywią się dżdżownice kalifornijskie?

Co jedzą, a czego nie jedzą, dżdżownice kalifornijskie (ang. ‚red worms’)?

Te odpadki są super:

  • fusy po kawie
  • herbata (ale bez torebek, do produkcji których zwykle wykorzystuje się plastik)
  • wszelkie odpady typu obierki i skórki, a także całe zepsute części warzyw i owoców, ale z wyjątkiem cytrusów, które są 1) bardzo kwaśne 2) zwykle obficie opryskane. Im bardziej zgniła roślina, tym dżdżownice będą nią bardziej zachwycone
  • ziemia, korzenie roślin, wszystkie zielone części roślin, w szczególności liście
  • makulatura i papier, ale z wyłączeniem kolorowych gazet. Im papier „gorszej” jakości, bardziej makulaturowy, tym lepszy. Tektura też wchodzi w grę i to jak najbardziej. Dżdżownice potrzebują celulozy w diecie, aby się rozmnażać

Raczej odpadają:

  • skorupki po jajkach. Można je mielić i wrzucać, szczególnie jeśli zależy nam na wapniu w glebie. Ale trzeba pamiętać też o ich dokładnym odparzeniu, bo jest to produkt zwierzęcy. A nie chcemy, żeby w naszej pryzmie rozprzestrzeniała się np. salmonella
  • produkty zbożowe w rodzaju pieczywa czy bułek (w produktach mącznych żyją w nich rodzaju robaki)

Odpadają:

  • mięso, ryby, przetwory mleczne. Dżdżownice (jak my) nie j są odporne na zwierzęce bakterie i wirusy. Poza tym: te produkty robaczeją oraz gniją i przyciągają m. in. szczury
  • orzechy włoskie. Zarówno liście, jak i skorupki. Bo są szkodliwe dla innych roślin i nie nadają się do produkcji nawozu
  • oleje i oleiste potrawy
  • sól i cukier
  • cebula i czosnek

Czy hodowla dżdżownic w kompostowniku śmierdzi?

Co najważniejsze, to w ogóle nie śmierdzi! Wręcz pachnie i to ładnie. Myślę, że to dlatego, że dżdżownice żyją się gnijącymi częściami roślin i jeśli coś zaczyna się psuć, chętnie to zjadają. Wermikomost nie bez przyczyny nazywany jest „szampanem” wśród nawozów. Jeśli twoja pryzma kompostowa śmierdzi, znaczy, że nie stosujesz się do reguł i robisz coś nie tak.

Oprócz odpowiedniego pokarmu, dżdżownice potrzebują:

  • ciemności. Bardzo nie lubią światła
  • odpowiedniej wilgoci. Musi być wilgotno, ale pryzma nie może stać w wodzie. Dżdżownice nie umieją pływać i się topią
  • powietrza. Wasze pudełko musi mieć otwory

Jest to ostrożne podejście do problemu, co dawać dżdżownicom. Ale na pewno nie – jedyne. Oto komentarz jednej z członkiń grupy facebookowej Wielkie Kompostowanie:

„Moje prawie 2-letnie doświadczenie z wermikompostowaniem pokazuje, że dżdżownice świetnie sobie radzą z cytrusami, cebulą i obierkami z czosnku. Tak więc bez obaw kompostuję całą zieloną organikę z mojego 5-osobowego gospodarstwa. Tylko nie daję im twardych resztek, typu łodygi od pomidorów, skóry z awokado hass, łuski z pestek dyni, itp. Dżdżownice długo się z tym męczą, więc twarde resztki idą się kompostować na zewnątrz metodą Berkeley na gorąco”.

Dżdżownice stosują dwie życiowe zasady:

  • Jak się boją, idą do dołu, wgłąb ziemi (pryzmy).
  • Jak brakuje jedzenia, podążają do góry, a w efekcie uciekają z pryzmy (eksplorują).

To ich zachowanie sprawia, że wygodnym rozwiązaniem jest farma typu nałożone na siebie pudełka. Ja osobiście kupiłem taką wersję:

Zdjęcia ze strony sklepu vidaxl.pl

Tak to wygląda u mnie w piwnicy po paru miesiącach użytkowania:

Górną warstwę przykrywam tekturą:

Jak działa kompostownik ekologiczny?

Zasady są proste: wypełniamy jedno pudełko, a jak się zapełni, kładziemy na nie drugie. Jak wykorzystamy wszystkie, możemy sprawdzić, czy w tym na dole wermikompost jest już gotowy. Jeśli tak, i wszystko jest ok, dżdżownice powinny go opuścić w poszukiwaniu pożywienia (bo wtedy idą do góry). Opróżniamy pojemnik z wermikompostu i dajemy na samą górę. Można przez pewien czas potrzymać go na pełnym świetle, jeśli chce się, żeby wszystkie dżdżownice na pewno z niego uciekły.

Po paru miesiącach muszę powiedzieć, że to rozwiązanie jest OK. Trzymam pryzmę w piwnicy. W ogóle nie śmierdzi. Problemem były przyniesione z domu owocówki. Częściowo to rozwiązałem przez zakrycie otworów przepuszczającym powietrze materiałem i zastosowanie pułapki. Polecam rozwiązanie, które znalazłem na YouTube. Sprawdza się!

Zobacz sposób na pułapkę na muszki owocówki (kącik DIY):

Jak wygląda produkt końcowy kompostowania przy wsparciu dżdżownic?

Po około 2,5 miesiąca użytkowania (gospodarstwo dwuosobowe z mini ogródkiem na tarasie) udało mi się zapełnić wszystkie komory i zdecydowałem się na sprawdzenie, co stało się najniżej. Efekt jest dokładnie taki, jak w opisie produktu. Bardzo ładny wermikompost!

Trochę gałęzi, ale jedyny wyczuwalny zapach to ziemia. Żadnych śladów po wrzucanych tam obierkach, zgniłych owocach i warzywach oraz liściach. Podejrzewam, że gdybym dał dżdżownicom więcej czasu, wyglądałoby to jeszcze lepiej.

Cykl kompostowania – dżdżownice kalifornijskie:

Od resztek jedzenia po wermikompost

W komorze było dużo dżdżownic. Opróżniałem ją ostrożnie. Najpierw rozgrzebałem kompost rękami (w rękawiczkach). Następnie dałem komorę z dołu na samą górę pryzmy. Na koniec zostawiłem na chwilę włączone światło. Jeśli wykonasz taki zabieg, po paru chwilach nie będziesz mieć dżdżownic w górnej warstwie, którą możesz zebrać i, ewentualnie, ponawiać sztuczkę ze światłem, do skutku.

Dobrze jest trochę wermikopostu zostawić na nowy start i wrzucić świeże jedzonko, aby straumatyzowane dżdżownice miały co jeść pod ręką, jak się uspokoją.

Urbalive a Worm Farm/Worm Factory/kompostownik ekologiczny – co wybrać?

Zaznaczam, że nie jestem w żaden sposób sponsorowany przez producenta. Nie stosowałem też rozwiązania typu promowany na blogach zerowaste’owych, kosztujący około 400 złotych Urbalive:

Zdjęcie ze strony urbalive.com

Myślę jednak, że kompostownik wykonany na zasadzie nakładania na siebie kolejnych pudełek to po prostu lepsze rozwiązanie, a w mniejszej cenie dostajemy bardziej praktyczny i ekonomiczny przedmiot. Choć trzeba przyznać, że gorzej to wygląda.

Kompostownik w wersji DIY – zrób to sam(a)

Tak czy siak to wydatek rzędu prawie 300 złotych. Nie jest też konieczny. Można podobną rzecz wykonać samemu, a szczegółowa instrukcja DIY w przyszłości pojawi się na tym blogu. Potrzeba kilku pudełek, w których wywierci się odpowiednie dziurki. Pudełko najniżej musi być zbiornikiem na wodę z odpływem, a oddzielić go od pozostałych pojemników można np. bawełną, żeby dżdżownice nie spadały do wody i się nie topiły. Zbierającą się „herbatką” można bez obaw podlewać np. domowe rośliny.

Te pieniądze i tak się zwracają. Pamiętajcie, że produkujemy własny nawóz i wyrzucamy mniej śmieci. Jest to więc jeden z tzw. dobrych zakupów. Po prostu jest to wydatek, który oszczędzi nam wydatków przyszłości.

Tekst konsultowałem z ekspertami w grupie facebookowej Wielkie Kompostowanie, gdzie porad udzielają specjaliści z Inicjatywy Oddam Odpady we współpracy merytorycznej z Ogrodem Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Masz jakieś doświadczenia w kompostowaniu? Wątpliwości? Podziel się z innymi w komentarzach.

Zainspirował cię ten tekst? Był przydatny? Zrewanżuj się i polub mój fanpage 🙂

Dodaj kulturalny komentarz