KRAKOWSKI CENTUS

Ekstremalne oszczędzanie, styl życia.

Efekt kuli śniegowej oraz co to ma wspólnego z oszczędzaniem i inwestowaniem

wielka kula śnieżna

Źrodło: Flickr

Podziękujecie później: oto prosty sposób, by praktycznie bez wysiłku wzbogacić się o 36 do nawet 50 tysięcy złotych.

Każdy kto kiedykolwiek lepił bałwana, to zna: kulka na początku rośnie powoli, ale wraz ze wzrostem jej objętości, lawinowo zaczyna rosnąć także tempo wzrostu. Charakterystyczne jest też to, że im jest większa, tym kulę trudniej zatrzymać. Na tym polega efekt kuli śniegowej[1]. Sami zobaczcie, jak nie wierzycie:

Efekt kuli śniegowej w oszczędzaniu

Z efektem kuli śniegowej mamy do czynienia w oszczędzaniu. Początki mogą być trudne, a efekty – mizerne. Ale z biegiem czasu skutki zaczną być coraz bardziej widoczne, a wcześniej podjęte działania zaczną się kumulować, tworząc efekt kuli sniegowej.

Z oszczędzaniem, jak ze wszystkim, jest jednak tak, że trzeba zacząć od początku i trzeba się tego nauczyć. Jeśli jesteś osobą, której pieniądze się nie trzymają, trudno oczekiwać, że nagle zostaniesz prawdziwym centusiem.

Eksperyment z cukierkami

marshmallow

To może być na przykład kwestia charakteru. W głośnym eksperymencie[2] psycholodzy dawali dzieciom cukierki. Mogły je zjeść od razu, lub poczekać, za co w nagrodę dostawały drugiego cukierka. Nie wszystkie dzieci czekały. Co ciekawe, okazało się, że dzieci, które mają lepszą kontrolę nad dążeniem do osiągnięcia szybkiej przyjemności, statystycznie częściej odnosiły później sukces w życiu.

Cenne spostrzeżenie: Dodatkowe pieniądze na koncie oszczędnościowym też mogą sprawiać przyjemność

Tak więc możesz to mieć, możesz tego nie mieć. Ale na pewno warto jest się tego nauczyć. Łatwiej, krok po kroku niż próbując zrobić wszystko na raz. Drobne sukcesy będą powodowały zadowolenie i zachęcały do podejmowania dalszych działań. Jeśli nagle spróbujesz obciąć swoje wydatki, zwiększasz szanse na niepowodzenie. Obie drogi mają ten sam cel, ale lepsza jest ta, na której, nie zapominając o dużym, wyznaczamy sobie małe cele.

Codziennie można wprowadzać w życie drobne oszczędności. Może to być rzucenie palenia, może być rezygnacja z jedzenia na mieście, może być zlikwidowanie drugiego konta. I działa tutaj efekt kuli śniegowej! Po pierwsze, nasze oszczędności się kumulują. Po drugie, czas je potęguje.

#WyzwanieCentusia: Prześledź swoje wydatki i znajdź 10 drobnych oszczędności. Następnie wprowadź je w życie.

Dodatkowa trzynastka co roku na twoim koncie

Zrezygnowanie z drugiego konta bankowego czy pozbycie się płatnej subskrypcji w jakimś serwisie z serialami, która wynosi 10 złotych miesięcznie, po miesiącu przyniesie „tylko” 10 złotych oszczędności. Ale w rok zyskamy 120 złotych, a w 30 lat – 3600! To więcej niż jedna miesięczna pensja. Jeśli uda się znaleźć 10 takich 10-złotowych oszczędności w skali miesiąca (każdy jest w stanie je znaleźć, jeśli prześledzi swoje wydatki), kwoty oszczędności też zaczną rosnąć dziesięciokrotnie. W rok oszczędzimy 1200 złotych (całkiem ładna premia świąteczna), a w 30 lat – 36 tysięcy złotych!


Polecam: 8 skutecznych porad, dzięki którym zarobisz dodatkowe 1000 złotych miesięcznie


A to dopiero początek. Z biegiem czasu zaczniesz zauważać, że możesz zaoszczędzić jeszcze tu i tam, i jeszcze tam. Wypracowane drobne nawyki też zaczną procentować i z biegiem czasu nawet nie zauważysz, jak zmienią się w dominujące nastawienie. Nie tylko przestaniesz zauważać tego typu drobne „wyrzeczenia”. Przestaną być już nawet wyrzeczeniami, a zamienią się w drobne przyjemności. Będą jak kolejne płatki śniegu przylepiające się do rozpędzonej kuli.

Oprocentowanie kapitału (procent składany) a efekt kuli śnieżnej

Będzie tego jeszcze więcej, jeśli zgromadzone pieniądze będziesz trzymać na lokatach, kontach oszczędnościowych czy inwestować na giełdzie. Tutaj też będziemy obserwować efekt kuli śniegowej: nasz kapitał, oprocentowany w skali roku, co roku powiększy się o odsetki plus kolejny wkład. Co roku więc będzie rosnąć coraz szybciej (na tym polega tzw. procent składany).

Jak łatwo stracić kilkaset złotych w skali roku (nawet jak się pilnujesz!)

Nawet jeśli ma się już wdrożony solidny plan drobnych oszczędności i tak „gubi się” jeszcze parę stówek rocznie. Podam przykład: ostatnio odwiedziła mnie rodzina i dostałem trochę wędliny drobiowej, której zwykle nie jadam. Zanim się spostrzegłem, zepsuła się. Gdybym poświęcił pięć minut swojego życia na rozplanowanie swojego bieżącego jadłospisu z uwzględnieniem tej wędliny, zjadłbym ją i miałbym na swoim koncie typowy 10-złotowy zysk. Zaniechanie z mojej strony zakończyło się 10-złotową stratą.

Myślisz, że ty nie masz czasu na takie drobiazgi? Pamiętaj, że te drobiazgi się kumulują w efekcie kuli śniegowej. Ale w sumie, może faktycznie nie powinieneś przywiązywać zbytniej wagi do takich drobiazgów. Łatwo to policzyć.

Jak w prosty sposób dać sobie samemu podwyżkę?

Godzina przez pięć minut potrzebne w moim przypadku na na uratowanie wędliny daje nam 12. 12 razy  10 złotych to 120 złotych za godzinę. Całkiem niezła stawka! Szczególnie za tak prostą robotę. Jeśli jednak zarabiasz 120 złotych na godzinę lub coś koło tego, w twoim przypadku bardziej uzasadnione będzie już odpuszczenie sobie tego typu drobiazgami. Bardziej uzasadnione to nie znaczy, że na pewno słuszne i nie znaczy, że możesz takim zyskiem po prostu pogardzić. W końcu to twoja zwykła dzienna stawka, a chodzi tylko o to, abyś pomyślał(a) o zrobieniu sobie paru kanapek z wędliną!

Jeśli zarabiasz mniej, wykonując tego typu działania podwyższasz swoją stawkę godzinną. Dla przeciętnego zjadacza chleba będzie to pięć do dziesięciu razy więcej niż zarabia w swojej codziennej pracy!

Ciemna strona kuli śniegowej

Efekt kuli śniegowej występuje nie tylko, gdy oszczędzamy. Typowym przykładem, jak to działa, jest też wpadanie w spiralę zadłużenia. Żyjąc ponad stan, wpędzamy się w coraz większe kłopoty coraz szybciej. Tym bardziej warto zastanowić się, co zrobić, by nasza kulka zaczęła toczyć się we właściwym kierunku. Bo im później, tym trudniej ją zatrzymać.

Kapitał rośnie szybciej niż zyski w wykonywanej pracy

Thomas Piketty[3], to francuski ekonomista i autor głośnej książki „Kapitał w XXI wieku”. Piketty zauważa, że zyski z kapitału rosną szybciej niż zyski z wykonywanej pracy. Dla niego jest to argument za tym, aby dodatkowo opodatkować zyski z kapitału. Nie wnikając w kwestie, na które nie mamy wpływu, dla nas niech to będzie wystarczający argument za tym, aby starać się własny kapitał gromadzić. Efekt kuli śniegowej wystąpi. Od nas zależy, czy kula podąży we właściwym kierunku.

Uważasz, że dobrze to wyjaśniłem i Ci pomogłem? Zrewanżuj się, na przykład zostawiając lajka i subskrybując bloga.

Jeśli masz jakiś pomysł, koniecznie podziel się swoimi pomysłami na oszczędności w sekcji komentarzy. Dzięki!

Dodaj kulturalny komentarz